— Na to bym nie pozwolił — odparł dozorca — bo jeżeli nasz znakomity rzeźbiarz zechce być szczery, to wyzna, że mu nasz poeta uprzykrzył się dlatego właśnie, iż obu artystów rozdziela przestrzeń największa. Natomiast założyłbym się, że ten i ów malarz przyswoił sobie z jego utworu pewne rysy żywotne. Łagodną atoli, spokojną pieśń dałbym posłyszeć przyjacielowi naszemu, tę pieśń, którą wy z tak miłą powagą śpiewacie. Mówi ona o całości sztuki i dla mnie samego, gdy jej słucham, staje się zawsze budująca.
Po niejakiej chwili, której wzajem ku sobie się zwracali i za pomocą znaków porozumiewali, zabrzmiał ze wszech stron następujący, dostojny śpiew, podnoszący serce i ducha:
Gdy masz tworzyć, doskonalić,
Bądź, sztukmistrzu, często sam;
Gdy chcesz rozkosz swą utrwalić,
Do towarzystw pośpiesz bram.
Tu bieg życia swego w tłumie
Dobrze rozpoznawać śmiej,
A w sąsiada czynów sumie
Poznasz wyraz doli swej.