— Zdradzono nas — zawołałem. — Chwycił nas diabeł za nos!

Zawalidroga porwał swą szpadę. Ja zaś okazałem tu raz jeszcze swoją siłę olbrzymią i bez niczyjej pomocy przysunąłem ciężką komodę do drzwi, które na szczęście otwierały się do wewnątrz. Słyszeliśmy już hałas w przedpokoju i gwałtowne dobijanie się do drzwi naszych.

Baron zdecydowany był na obronę, ja kilkakrotnie wołałem do niego i innych:

— Ratujcie się! Tu należy się bać nie tylko razów, ale i obelgi, co dla szlachetnie urodzonych jest gorsza.

Weszła dziewczyna — ta sama, co nas zdradziła — zrozpaczona teraz, widząc swego kochanka w niebezpieczeństwie śmierci.

— Dalej, dalejże — wołała, chwytając go. — Dalejże, dalej! Przeprowadzę was przez strychy, stodoły i korytarze. Chodźcie wszyscy, ostatni ściągnie drabinę.

Wszystko rzuciło się do drzwi tylnych. Ja włożyłem jeszcze kufer na skrzynię, aby trzeszczące już filunki184 drzwi oblężonych podeprzeć i przytrzymać. Moja atoli wytrwałość, mój upór miały się zgubą stać dla mnie.

Chcąc za resztą pośpieszyć, przekonałem się, że drabina została już ściągnięta i że nadzieja ocalenia się zupełnie znikła. Tak tedy stoję oto — ja, właściwy przestępca, com już przestał myśleć o ucieczce z nietkniętą skórą, z całymi kośćmi. I kto wie... Ale pozwólcie mi stać tam wciąż w myśli, kiedy oto tu obecnie mogę wam przygodę tę opowiadać. Posłuchajcie tylko jeszcze, że ta zuchwała psota pociągnęła za sobą złe skutki.

Starzec, ciężko dotknięty niepomszczonym wyśmianiem, wziął to sobie do serca i wypadek ten, jak utrzymywano, spowodował śmierć jego — jeśli nie bezpośrednio, to częściowo. Syn jego, usiłując wpaść na ślad sprawców, dowiedział się na nieszczęście o współudziale barona i przekonawszy się o tym dopiero po latach wielu, wyzwał go, a rana, oszpeciwszy tego pięknego mężczyznę, dotkliwa dlań się stała na całe życie. A i przeciwnikowi jego starcie to popsuło kilka pięknych lat, wskutek wydarzeń łączących się z nim przypadkowo.

A że każda bajka powinna właściwie nauczyć czegoś, to chyba wam wszystkim bardzo jasno i wyraźnie przedstawia się, do czego zmierza obecna.