Podziwiajmy tymczasem podobieństwo zdarzających się wypadków pomimo największej ich różnorodności. Jeden z przyjaciół, aby nie zostać Tymonem207, zapuścił się w najgłębsze przepaście ziemi. A i tam zauważył, że w naturze ludzkiej istnieje coś analogicznego z rzeczami najbardziej stężałymi i najsurowszymi. Drugiemu, na odwrót, duch Makarii dał przykład, że jak tam pozostawanie na miejscu, tak tu oddalanie się właściwe jest dobrze uposażonym naturom, że nie potrzeba ani do środka ziemi się dostawać, ani też wydalać się poza granice naszego Układu Słonecznego, by mieć dostateczne zatrudnienie i wybornie być skierowanym i powołanym do działania. Na ziemi i w ziemi znajdujemy dla najwyższych potrzeb ziemskich materiał, świat materii, oddany najwyższym zdolnościom człowieka do obrobienia. Na owej zaś drodze duchowej znajdujemy zawsze współczucie, miłość, prawidłową, swobodną działalność. Oba te światy ku sobie zbliżać, ich obustronne własności manifestować w przemijającym zjawisku życia — oto najwyższa forma, do jakiej człowiek wyrobić się winien.
Następnie obaj przyjaciele zawarli związek i postanowili, bądź co bądź, nie ukrywać swoich doświadczeń, gdyż ten, co by chciał je ośmieszać, jako bajkę stosowną dla romansu, powinien by je przecież rozważać jako symbol tego, co jest najbardziej pożądane.
Odjazd Montana i jego towarzyszek nastąpił niedługo potem. A lubo chętnie by jeszcze zatrzymano go z Lidią, to zbyt niespokojna Filina uprzykrzyła się wielu kobietom, przyzwyczajonym do spokoju i obyczaju — zwłaszcza zaś szlachetnej Anieli, do czego przyłączyły się nadto szczególne okoliczności, które powiększyły niezadowolenie.
Już wyżej zauważyliśmy, że Aniela nie spełniała, tak jak dawniej, obowiązku uważania i notowania, ale zdawała się zajęty czymś innym. Ażeby wyjaśnić tę anomalię w osobie tak dalece oddanej porządkowi i obracającej się w kołach jak najczystszych, zmuszeni jesteśmy wprowadzić jeszcze w końcu nowego aktora do tego obszernego dramatu.
Stary nasz, doświadczony przyjaciel handlowy, Werner, wobec wzrastających, ba, jakby w nieskończoność mnożących się interesów musiał się obejrzeć za nowym pomocnikiem, którego nie przypuścił do siebie bliżej bez poprzedniego, szczegółowego zbadania. Takiego to właśnie posyła do Makarii, by się porozumieć co do wypłaty znacznych sum, które dama ta postanowiła i obiecała ze swego wielkiego majątku obrócić na owo nowe przedsięwzięcie — zwłaszcza ze względu na Leonarda, swego ulubieńca. Wspomniany młodzieniec, obecnie już pomocnik i towarzysz Wernera, świeży, naturalny chłopiec i zjawisko cudne, zaleca się właściwym sobie talentem, bezgraniczną zdolnością w rachunku pamięciowym, ważną wszędzie, a zwłaszcza wśród takich przedsiębiorców, jacy się teraz skupiają do działania, gdyż muszą oni zgoła się zajmować i ćwiczyć w liczbach rachunku społecznego w najprzeróżniejszym znaczeniu. Nawet wśród codziennego towarzystwa, gdzie przy porozumieniu się w rzeczach światowych bywa mowa o liczbach, sumach i wypłatach, człowiek taki musi oddziaływać nadzwyczaj korzystnie. Prócz tego grał on niezmiernie mile na fortepianie, w czym z wysoce pożądaną pomocą przychodziło mu połączenie i zjednoczenie rachunku z miłym bardzo temperamentem. Tony spływają mu w całość łatwo i harmonijnie, niekiedy wszakże daje poznać, że nie są mu bynajmniej obce też głębsze dziedziny. Tym sposobem staje się nadzwyczaj pociągający, lubo niewiele wypowiada słów, a z rozmów jego ledwie przegląda coś silniej odczutego. W każdym razie jest on młodszy od lat swoich — można by niemal odnaleźć w nim coś dziecięcego. Jakimkolwiek był zresztą, pozyskał względy Anieli, a ona — jego, ku największemu zadowoleniu Makarii, od dawna bowiem pragnęła widzieć szlachetną dziewicę zamężną.
Aniela jednakże, zawsze rozważna i czująca, jak trudno będzie miejsce jej zastąpić, niejedną już miłą propozycję odsunęła; może nawet zadała gwałt jakiejś cichej skłonności. Ale odkąd następstwo stało się możliwe, a w pewnej mierze nawet naznaczone, zdaje się, iż zaskoczona przyjemnym wrażeniem, oddała mu się aż do namiętności.
Lecz teraz właśnie mamy sposobność wypowiedzieć rzecz najważniejszą, ponieważ wszystko, o czym od pewnego czasu była mowa, po kolei się wytworzyło, rozwiązało i znów ukształtowało. Rozstrzygnęło się tedy obecnie, iżby Piękna-Dobra, dawniej cisawą dziewczyną zwana, stanęła u boku Makarii. Plan, w ogólności nakreślony i już przez Leonarda także przyjęty, nader bliski jest wykonania. Wszyscy współuczestnicy są ze sobą zgodni — Piękna-Dobra oddaje swemu pomocnikowi całą majętność. Żeni się on z drugą córką owej pracowitej rodziny i zostaje szwagrem bardownika. Skutkiem tego możliwe się stanie, za pośrednictwem lokalu i współdziałania, doskonałe urządzenie nowej fabryki, a przedsiębiorczy mieszkańcy doliny zostaną zatrudnieni w inny, żywszy sposób.
Przez to godna kochania staje się wolna, ma zająć przy Makarii miejsce Anieli, która z owym młodzieńcem już się zaręczyła. Tym sposobem na tę chwilę o wszystkim już zawiadomiliśmy. Co nie może być rozstrzygnięte, pozostaje w zawieszeniu.
Ale oto Piękna-Dobra żąda, żeby Wilhelm przybył zabrać ją. Należy jeszcze ułożyć niektóre okoliczności, a ona wielką przywiązuje wagę do tego tylko, żeby zakończył to, co przecież właściwie rozpoczął. On ją naprzód odnalazł, a dziwne tylko zrządzenie losu pchnęło Leonarda w jego ślady. Teraz (tak ona pragnie) niechże jej ułatwi rozstanie się z tamtymi stronami, a tak dozna radości uspokojenia, iż część jakąś splątanych nici losu sam podejmie i rozprostuje.
Teraz atoli, chcąc doprowadzić sprawę duchową, uczuciową do niejakiej zupełności, musimy objaśnić i coś bardziej tajemniczego. A mianowicie, co następuje: Leonard nigdy w najmniejszej nawet mierze nie wypowiedział się o bliższym stosunku z Piękną-Dobrą. W biegu atoli układów, przy wielokrotnych komunikacjach w tę i ową stronę badano ją w sposób delikatny — co ona o tym stosunku myśli i co zamierza uczynić na wypadek, gdyby o tym mówić przyszło. Z jej odpowiedzi tyle dało się złożyć, że nie czuje się godna odpowiedzieć na takie uczucie jak miłość jej szlachetnego przyjaciela, oddaniem podzielonej swej jaźni, że życzliwość tego rodzaju zasługuje na całą duszę, na całą moc istoty żeńskiej, a tego ona ofiarować nie może. Wspomnienie jej narzeczonego, jej małżonka i wzajemnego ich zjednoczenia jest jeszcze tak w niej żywe, przejmuje zupełnie całą jej istotę w tym stopniu, że dla miłości i namiętności miejsca być nie może i że pozostaje jej tylko najczystsza życzliwość i w tym razie najzupełniejsza wdzięczność. Na tym poprzestano, a że Leonard nie dotykał tej sprawy, nie było potrzeby dawać w tym względzie objaśnień i odpowiedzi.