— Ach, panie! Zlituj się pan nad moją niewinnością i nic mu o tym nie mów.

Prosić o milczenie nie jest środkiem otrzymania go. Po tych krokach oczekiwała tedy piękna nieznajoma, że ujrzy swego kochanka pełnego złości i w najwyższym stopniu na nią oburzonego. Wkrótce też ukazał się ze spojrzeniem, które zapowiadało druzgocące słowa. Ale się zająknął i nie mógł nic więcej wymówić nad to:

— Jak to? Pani, czyż to możliwe?

— Cóż takiego, panie? — odrzekła z uśmiechem, który w takim położeniu może doprowadzić do rozpaczy.

— Jak to co? Dajże pani pokój, piękna mi istota. Ale przynajmniej nie należałoby wydziedziczać dzieci prawowitych, wystarcza już oskarżyć je. Tak, pani, przenikam spisek jej z ojcem moim. Oboje dajecie mi syna, a to przecież mój brat, jestem tego pewny.

Z tak samo spokojnym i pogodnym czołem odpowiedziała mu piękna nieroztropna:

— Niczego pewien pan nie jesteś. To ani syn, ani brat pański. Chłopcy są złośliwi, nie chciałam ich wcale, to biedna dziewczynina, którą poprowadzę dalej, dalej, bardzo daleko od ludzi, od złych, od głupców i od niewiernych.

Potem, sercu swojemu mówić pozwalając, ciągnęła dalej:

— Bywaj pan zdrów! Bywaj zdrów, kochany panie Revanne! Z natury masz serce prawe, zachowaj zasady szczerości. One nie są niebezpieczne przy ustalonym bogactwie. Bądź pan dobry względem biednych. Kto pogardza prośbą zasmuconej niewinności, sam kiedyś prosić będzie i nie zostanie wysłuchany. Kto sobie nie robi skrupułu, gardząc skrupułem bezbronnej dziewczyny, ten stanie się ofiarą kobiet bez skrupułów. Kto nie czuje, czego doznawać musi uczciwa dziewczyna, kiedy się o nią starają, ten nie zasługuje, by ją osiągnął. Kto wbrew rozumowi, wbrew zamiarom, wbrew planowi rodziny swojej kuje projekty na rzecz swych namiętności, zasługuje na to, by nie miał owoców swej namiętności i obchodził się bez szacunku swej rodziny. Wierzę, że pan kochałeś mnie uczciwie, ale, mój kochany Revanne, kot wie dobrze, komu liże brodę. A jeżeli kiedyś będziesz ukochanym zacnej kobiety, to sobie przypomnij młyn niewiernego. Naucz się pan na moim przykładzie poprzestawać na stałości i milczeniu swojej ukochanej. Pan wiesz, czy jestem niewierna, i pański ojciec wie także. Zamierzyłam przebiec świat i wystawić się na wszelkie niebezpieczeństwa. Z pewnością największe są te, które mi grożą w tym domu. Ale ponieważ jesteś pan młody, mówię więc samemu tylko panu i to w zaufaniu: mężczyźni i kobiety są niewierni tylko z własnej woli. I tego właśnie chciałam dowieść przyjacielowi z młyna, który może mnie jeszcze zobaczy, jeżeli serce jego stanie się dość czyste, by mógł się obejść bez tego, co utracił.

Młody Revanne słuchał jeszcze, gdy ona mówić już przestała. Stał jakby rażony błyskawicą. Łzy na koniec popłynęły mu z oczu i wśród tego wzruszenia pobiegł do ciotki i do ojca, by im powiedzieć, że panna odchodzi, że panna jest aniołem, a raczej demonem, włóczącym się po świecie, by dręczyć serca wszystkich.