Wyzwoli z smutku duszę,

Gdy przy nim będziesz trwał

I w zamian za katusze

Dostaniesz szczęścia dział41.

Urwała nagle, niepewna, czy doktor słucha. Siedział, osłoniwszy oczy dłonią, nie wykonując najlżejszego ruchu. Sądziła, że zasnął, czekała więc, aż się zbudzi i poprosi o nowe hymny. Wokół panowała cisza. Doktor nic nie mówił, ale też wcale nie spał. Cofnął się myślą w dawne czasy, w swój wiek dziecięcy, kiedy to otaczał ramieniem szyję matki, która mu deklamowała ten sam właśnie hymn, wypowiedziany przez Heidi, a zapomniany od szeregu lat. Wydało mu się, że słyszy głos matki i widzi jej słodkie oczy, patrzące z taką miłością. Gdy ucichły słowa hymnu, usłyszał inne, równie pożądane, śledził je myślą i siedział długo jeszcze nieruchomy, z dłonią na oczach. W końcu podniósł głowę, a widząc, że Heidi patrzy na niego ze zdziwieniem, ujął jej rękę i rzekł nieco weselej:

— Twój hymn, droga Heidi, był piękny. Przyjdziemy tu znowu i powtórzysz mi go, prawda?

Przez cały czas Pietrek wprost szalał ze złości. Heidi już od wielu dni nie była na pastwisku, teraz zaś siedział przy niej ten stary pan, tak że nie mógł podejść. Martwiło go to wielce. Stanął w pewnej odległości za plecami natręta, który go nie mógł widzieć, i podniósł groźnie pięść, potem zaś obu pięściami zaczął zapalczywie wymachiwać. Im dłużej doktor siedział, tym wyżej Pietrek podnosił pięści i tym sroższe robił miny.

Tymczasem nadeszło południe, co Pietrek poznał doskonale po słońcu. Nagle krzyknął na całe gardło w kierunku siedzących:

— Czas jeść!

Heidi wstała i poszła po plecak, by doktor mógł zjeść obiad, nie ruszając się z miejsca. Powiedział jednak, że nie jest głodny i chciałby tylko wypić garnuszek mleka. Heidi także nie czuła głodu, postanowiła natomiast oprowadzić doktora po pastwisku i zawieść nieco dalej w góry, na to porosłe mchem miejsce, skąd swego czasu Ziębulka chciała skoczyć w przepaść i gdzie rosły aromatyczne ziółka. Pobiegła do Pietrka, wytłumaczyła mu, by napełnił mlekiem Białuszki dwie czarki, jedną dla doktora, a drugą dla niej. Patrzył na nią przez chwilę zdziwiony, a potem spytał: