Nazajutrz Pietrek przyszedł punktualnie do szkoły. Miał ze sobą obiad w plecaku. Dzieci zamieszkałe w osiedlu szły do domów w południe, te jednak, które miały daleko, spożywały posiłek w klasie, siedząc w ławkach, aż do pierwszej, kiedy naukę rozpoczynano na nowo. Ile razy Pietrek bywał w szkole, zawsze po nauce odwiedzał Heidi i dziadka.
Przybył i tego dnia i zauważył zaraz, że Heidi czeka na niego niecierpliwie.
— Pietrku, muszę ci coś powiedzieć! — zawołała.
— Mów — zgodził się ochotnie.
— Musisz się nauczyć czytać — oświadczyła.
— Uczę się przecież — zauważył.
— Nie, nie, to na nic! — powiedziała. — Musisz się tak uczyć, żebyś umiał raz na zawsze.
— Nie mogę — zaręczył.
— Nikt w to już nie uwierzy i ja także nie! — powiedziała stanowczo. — Wiem dawno od babuni z Frankfurtu, że to nieprawda.
Pietrek na te słowa skamieniał ze zdziwienia.