Wielka mu boleść może dopiec.
Heidi przerwała, gdyż Pietrek stulił pokornie uszy, zdrętwiały od tych wszystkich tajemniczych pogróżek.
Wzruszyło to Heidi i rzekła pocieszająco:
— Nie bój się, Pietrku. Wszystko to nie nastąpi, jeśli będziesz przychodził każdego wieczora i poznasz wszystkie litery. Tylko nie opuszczaj ani jednego dnia, choćby śnieg padał!
Pietrek przyrzekł i wrócił do domu, nie mogąc jeszcze ochłonąć ze strachu.
Przychodził teraz każdego wieczora, uczył się pilnie liter i wierszy. Czasem bywał na tych próbach dziadek. Siedział, paląc fajkę, a usta mu nieraz drgały od tłumionego śmiechu.
Po dokonanym przez Pietrka wysiłku zostawał on zazwyczaj na kolacji i mógł sobie powetować strach, jakim go zawsze przejmował każdy wiersz z osobna.
Płynęła zima, Pietrek przychodził regularnie i robił prawdziwe postępy. Ciągle jeszcze bał się jednak karcących wierszy.
Doszli do U i W.
Gdy nie rozpoznasz U od W,