— „Niech” czy przez trzecią osobę?

Sebastian wytrzeszczył oczy i odparł dość szorstko:

— Cóż to ma znaczyć, panienko?

— Chciałabym o coś zapytać, ale nie ma w tym nic złego jak dziś rano — ciągnęła dalej tonem uspokajającym, gdyż zauważyła, że Sebastian jest rozgoryczony przygodą z atramentem.

— Tak? A czemuż to ma się do mnie mówić „niech” lub przez trzecią osobę? — odparł równie szorstko.

— Tak musi być — zapewniła. — Panna Rottenmeier kazała.

Sebastian wybuchnął tak głośnym śmiechem, że Heidi zdumiała się wielce. Przecież w jej słowach nie było nic śmiesznego. Sebastian zrozumiał nagle rozkaz panny Rottenmeier i rzekł wesoło:

— Proszę mówić dalej, panienko.

— Nie nazywam się panienka, ale po prostu Heidi — zauważyła z pewnym niezadowoleniem.

— Wiem, wiem — odparł — ale ta sama osoba rozkazała, bym mówił „panienko”.