— Jak to, Adelajdo! — krzyknęła głośno. — Śmiesz w dodatku stroić sobie żarty? Ostrzegam, że nie wyjdzie ci to na dobre!

— Ależ to nie ja... — zaczęła ale Heidi, jednocześnie rozległo się znowu miauczenie.

Sebastian rzucił półmisek na stół i wybiegł.

— Dość tego! — panna Rottenmeier chciała wymówić te słowa, ale zabrakło jej głosu. Po chwili rzekła: — Wstań, Adelajdo, i wyjdź stąd!

Heidi wstała przerażona i zaczęła się tłumaczyć:

— Ależ...

— Miau! Miau! — zabrzmiało raz jeszcze.

— Droga Heidi — przemówiła Klara — czemu pobudzasz do gniewu pannę Rottenmeier, czemu ciągle miauczysz?

— To nie ja, to koty! — zdołała nareszcie powiedzieć.

— Co? Koty? Młode koty? — wrzasnęła panna Rottenmeier. — Sebastianie, Tineto, proszę odszukać te straszliwe zwierzęta i wyrzucić z domu!