— Jeśli pan dostanie do rąk tego Daina, co pan z nim zrobi? — zapytał.

Twarz oficera poczerwieniała.

— To nie jest odpowiedź — rzekł zniecierpliwiony.

— A co pan zrobi ze mną? — ciągnął Almayer, nie zważając na jego słowa.

— Czy pan ma zamiar się targować? — warknął oficer — Zapewniam pana, że to zła taktyka. Nie dano mi na razie żadnych wskazówek co do pańskiej osoby; spodziewamy się, że pan nam pomoże ująć tego Malaja.

— Otóż to — przerwał Almayer — nie możecie nic robić beze mnie, a że znam dobrze tego człowieka, więc chcecie, abym pomógł go schwytać.

— Tego właśnie od pana oczekujemy — potwierdził oficer. — Złamał pan prawo, panie Almayer, powinien pan dać nam zadośćuczynienie.

— Aby siebie ocalić?

— No tak, do pewnego stopnia. Pańska głowa nie jest niebezpieczeństwie — dodał porucznik, zaśmiawszy się krótko.

— Więc dobrze — rzekł stanowczo Almayer — wydam wam tego człowieka.