— Spałaś! Twoje placki niesprzedane i zbiją cię, jak wrócisz do domu — rzekł Babalaczi.

Tamina stała przed nim zmieszana i milcząca; Babalaczi oglądał ją starannie z wielkim zadowoleniem. Postąpi96 za nią stanowczo pięćdziesiąt dolarów temu złodziejowi Bulangiemu. Dziewczyna podobała mu się.

— A teraz idź do domu, późno już — rzekł ostro. — Powiedz Bulangiemu, że znajdę się w pobliżu jego domu, nim pół nocy upłynie, i że ma przygotować wszystko do długiej podróży. Rozumiesz? Do długiej podróży na południe. Powiedz mu to jeszcze przed zachodem, a nie zapomnij o moich słowach!

Tamina kiwnęła głową na znak zgody i patrzyła za Babalaczim, który przelazł z powrotem na drugą stronę zatoczki i znikł w gąszczu krzewów opasujących osiedle Almayera. Wówczas odeszła nieco dalej od brzegu, osunęła się znowu w trawę i przypadła twarzą do ziemi, dygocąc w męce bez jednego słowa, bez jednej łzy.

Babalaczi szedł prosto ku szopie i rozglądał się za panią Almayer. Na dziedzińcu panował gwałt i hałas. Jakiś obcy Chińczyk objął w posiadanie kuchenne ognisko i domagał się wrzaskliwie drugiego rondla. Darł się wniebogłosy, wymyślając w kantońskim dialekcie, to znów w łamanej malajszczyźnie, a niewolnice zbite opodal w gromadkę słuchały go, zalęknione i zarazem rozśmieszone jego gwałtownością. Od strony ognisk roznieconych przez marynarzy z fregaty dochodziły zachęcające okrzyki wraz ze śmiechem i żartami. Wśród tego hałasu i zamieszania Babalaczi spotkał Alego, który niósł próżny półmisek.

— Gdzie są biali? — spytał Babalaczi.

— Jedzą obiad na werandzie — odrzekł Ali. — Nie zatrzymuj mnie, tuanie. Noszę pożywienie dla białych ludzi i jestem bardzo zajęty.

— Gdzie jest mem Almayer?

— W korytarzu. Słucha ich rozmowy.

Ali wyszczerzył zęby w uśmiechu i poszedł dalej. Babalaczi wspiął się po kładce na tylny ganek, wywołał panią Almayer i zapuścił się z nią w poważną rozmowę. Przez długi korytarz, zamknięty z drugiego końca czerwoną zasłoną, dolatywał głos Almayera górujący nad innymi gwałtownym, podniesionym tonem. Pani Almayer spojrzała znacząco na Babalacziego.