— Na Boga!

— Do licha! Złapany jak szczur w klatkę...

— Nie mógł drzwi otworzyć...

— Ojej! Za prędko wywrócił się okręt i woda je zaparła.

— Biedaczysko!

— Nic mu nie można pomóc.

— A może pójść i zobaczyć...

Do diabła! Kto by tam poszedł — zasyczał Donkin.

— Od ciebie tego nikt nie wymaga — rzekł mu najbliższy sąsiad — Toć ty jesteś tylko szmatą!

— Czy podobna w ogóle dostać się do niego? — spytały naraz dwa — trzy głosy.