— Ha! Drżysz! — ryknął nagle Sotillo. — To spisek! To zbrodnia przeciw państwu. Nie wiedziałeś, że to srebro należy do republiki, dopóki nie zostaną zaspokojone roszczenia rządu? Gdzie ono jest? Gdzieś je ukrył, ty podły złodzieju?
Pytanie to pokrzepiło mdlejącą otuchę kapitana Mitchella. Sotillo w jakiś niepojęty sposób dowiedział się wprawdzie o lichtudze, ale jej nie schwytał. To było jasne. Kapitan Mitchell postanowił w swym znieważonym sercu, iż nie powie ani słowa, jak długo będzie tak haniebnie skrępowany, ale chęć, by dopomóc w ocaleniu srebra, kazała mu odstąpić od tego postanowienia. Wytężył całą inteligencję. Odkrył w Sotillu cień wątpliwości, jakąś niepewność.
„Ten człowiek — pomyślał — nie jest pewien tego, co utrzymuje”. Mimo swej pompatyczności w stosunkach towarzyskich, kapitan Mitchell umiał stawiać czoło rzeczywistości życia ze stanowczością i odwagą. Ochłonąwszy z pierwszego wstrząsu wywołanego ohydną zniewagą, był chłodny i skupiony. Dodawała mu sił bezgraniczna pogarda, jaką czuł dla Sotilla. Odezwał się zagadkowo:
— Do tej pory z pewnością jest już dobrze ukryte.
Sotillo zdążył również ochłonąć.
— Muy bien, Mitchell — rzekł zimnym i groźnym głosem. — Ale czy możesz wykazać się pokwitowaniem rządowym za wpłacony podatek oraz pozwoleniem Urzędu Celnego na wywóz, co? Możesz? Nie. Zatem srebro wywieziono bezprawnie, a winowajca będzie pociągnięty do odpowiedzialności, o ile w przeciągu pięciu dni go nie zwróci.
Wydał rozkaz, by jeńca odwiązano i zamknięto w jednym z mniejszych pokoi na dole, po czym zaczął się przechadzać, chmurny i milczący. Tymczasem kapitan Mitchell, którego trzymało za ramiona po dwu ludzi, powstał, otrząsnął się i tupnął nogą.
— Jak ci się podobało bycie związanym, Mitchell? — spytał drwiąco Sotillo.
— To ohydne, niesłychane nadużycie władzy! — oświadczył kapitan Mitchell donośnym głosem. — I zaręczam panu, że nic pan na tym nie zyska bez względu na to, co pan zamierza.
Wysoki, blady pułkownik o kruczoczarnych kędziorach i wąsach przykucnął, by zajrzeć w oczy niskiemu, krępemu jeńcowi o czerwonej twarzy i rozczochranych, siwych włosach.