— Nie żyje? — zawołała, pochylając się przez poręcz.

— Tak, moje biedne dziecko. Popłynę dookoła — odpowiedział doktor z dołu. — Płyńcie do plaży! — rozkazał wioślarzom.

Czarna postać Lindy odcinała się w świetle latarni. Ramiona miała wzniesione nad głową, jakby chciała rzucić się na dół.

— To ja cię kochałam — szeptała, z twarzą stężałą i marmurowo bladą w księżycowej poświacie. — Ja! Tylko ja! Ona zapomni o tobie, zapomni, że zginąłeś marnie dla jej ładnych oczu. Nie rozumiem. Nie rozumiem. Ale nigdy cię nie zapomnę. Nigdy!

Stała cicha i milcząca, zbierając siły, by całą swą wierność, swój ból, rozpacz i mękę zawrzeć w jednym wielkim okrzyku.

— Przenigdy, Gian’ Battista!

Doktor Monygham, płynąc dookoła w policyjnej łodzi, usłyszał to imię, brzmiące nad jego głową. Był to jeszcze jeden triumf Nostroma, największy, najbardziej godny zazdrości, najstraszliwszy. W tym okrzyku niegasnącej namiętności, który zdawał się rozlegać od Punta Mala do Azuery i dalej, aż po świetlisty rąbek widnokręgu, nad którym zwieszał się wielki, biały obłok, lśniący jak bryła litego srebra, geniusz wspaniałego capataza de cargadores roztaczał władzę nad ciemną zatokę kryjącą jego zdobycze: skarb i miłość.

Przypisy:

1. Tak chmurne niebo nie wyjaśnia się bez burzy — Szekspir, Życie i śmierć króla Jana, akt IV, scena 2. [przypis edytorski]

2. Indie Zachodnie — daw. nazwa Karaibów, wysp w basenie M. Karaibskiego, nadana w XV w. przez wyprawiających się na zachód Europejczyków, którzy uważali, że wyspy te leżą blisko wybrzeży Indii. [przypis edytorski]