Dziś, zakończywszy bezdomne tułactwo,

na jedno gniazdo gromadnie się zbiegły

i tutaj rzeszą zgodną i bezgwarną

— snać pomęczone lotem — wraz się garną.

Ja im przytułek dałem i gościnę — —

zabiegiem tutaj zebrałem je skrzętnym —

i wydzierałem te listy matczyne

losom złowrogim i ludziom niechętnym.

Były mi zawsze przedmiotem mej troski

i strzegł ich pilnie afekt mój synowski...