Do moich nóg przykuty, jak do progu listwa;

Aż czasem sobie myślę, że pewno oceniasz

Korzyści, jakie ciągniesz z mego towarzystwa...

Lecz gdy nadciągną chmury lub wieczór się zmierzchnie,

Próżno wtedy, mój cieniu, szukam cię koło mnie;

Znikasz — jak w chwilach nieszczęść nieraz się rozpierzchnie

Rzesza druhów, rzucając druha wiarołomnie.

Lecz nie sądzę cię ostro; — bo jak moje życie,

Tak i twoje się wiąże ze światła istnieniem.

Bo gdyby nie jaśniało słońce na błękicie,