Gdyby światła nie było, ty nie byłbyś — cieniem.

Nie przeszkadza to jednak, że gdy idę z tobą,

Ty — przez światło do życia powołany co dzień —

Na światło nie śmiesz wyjrzeć, lecz za mą osobą

Przed słońcem się ukrywasz, jak zły duch lub zbrodzień.

Skryty jesteś z natury. — Choć wciąż żyjesz ze mną,

Nigdym z twych ust nie słyszał żadnego wyrazu.

I gdym do ciebie mówił, to zawsze daremno

Przemawiałem — jak ów dziad — do swego obrazu.

Czasami, kiedy z tobą jedynie sam jestem