Jak cudny pomnik dawnej polskiej chwały; —

Jak pieśń zaklęta, codzień Polsce grasz

Odwieczne, śpiewne, przedźwięczne hejnały...

Zegaru dźwiękiem gwarzysz co godzina

Z samotną drużką — wieżycą ratusza;

A ona tobie, jak siostrzana dusza,

Jękiem odgwarza — i coś przypomina...

Jak pozdrowienie jakieś archanielskie

Nad całem miastem gwar ten się rozszerza,

Aż tam, gdzie wzgórze wznosi się wawelskie,