Śpiewa pospołu zegarowa wieża.
Myśl tedy płacze, pospołu — i gdzieśby
Pod nieba jasny wzlecieć chciała szczyt,
Jak ta Najświętsza, ktorą w swoje rzeźby
Zaklął arcymistrz — nieśmiertelny Wit.
O wieżo, wieżo! wieleż ci winienem
Chwil najcudniejszych w całem życiu mojem!
Tyś dla mnie była zachwytów Edenem,
Tyś mnie darzyła ciszą i spokojem.
W twych nieskalanych kształtach i dziewiczych