jak zakonnicy zamodleni w stalach...

Rąbek zórz się czerwienił — od serc ludzkich krwawszy...

*

Z rąk twych, ojcze Czesławie, wypadał różaniec

i mimowoli zamykał się brewjarz,

gdyś, od psalmu wersetów

twarz odrywając, wznosił wygoloną głowę,

a wzrok twój, w którym płonęły zachwyty,

błądził po ziemskich okolach, oddalach

aż poza świata kraniec —