i kędy wrzały niesnaski,

słałeś słowo pociechy — albo rozgrzeszenie

i promień Bożej łaski;

tam zaś gdzie boleść widziałeś i ranę,

wznosiłeś ręce szorstkie, spracowane,

jakbyś chciał wziąć na siebie wszelkich mąk stygmaty...

*

Siedział Panjezus smutny, Jezusinek,

na kolumience kamiennej;

chwilowy ino miał tu odpoczynek,