Czasem się czapką ukłonił

Figurze koło gościńca,

Albo któremu z kumotrów,

Co szli na sumę do Tyńca.

A że był człowiek przytomny

I trzeźwy był na umyśle,

Więc konie sprawnie zatrzymał,

Gdyśmy zjechali ku Wiśle.

Na drugim wiślanym brzegu

(Przejechać trzeba tam promem)