Klasztor Tyniecki się wznosił,

Urwiskiem podparty stromem.

Wyrastał prosto z opoki,

W kamieniu cały i cegle,

A bystra woda wiślana

Do nóg mu padła ulegle.

Na starych zmurszałych murach,

Pomiędzy kamienne szczerby

Wspięły się krzewy zielone,

Kryjąc napisy i herby.