Potem — w dziedzińcu — raz trzeci,
Licząc jak długo kamień
Rzucony do studni leci.
I pożegnałem tę studnię
(Król Chrobry ponoć ją wykuł),
Bo tam przy promie już czekał
Bartka Zabagły wehikuł.
I znów na lewy brzeg Wisły
Wielka przewiozła nas krypa,
Znów nas witała w Piekarach