Bartłomiej z bicza znów strzelił —

I jakby tem cięciem bata

Czas na dwie części przedzielił...

Wśród zbóż i modrych bławatków

Bryczka pomknęła z turkotem,

Aż mnie przywiozła nakoniec

Ku dniom dzisiejszym zpowrotem...

Znikła gdzieś w wielkiej oddali

Wysoka skała tyniecka;

Jak zórz ostatki, przygasły