I to papka może mówić?
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Nie przez arystokrację, jak cię kocham, chociaż mnie o to posądza twoja przyjaciółka... tylko chcę powiedzieć, że taki człowiek nie miał gdzie nabrać tego poloru... cette politure... której się wymaga w towarzystwie comme il faut. Naprzykład na polowaniu, gdy mi go zaprezentowano, powiada: a! pan miałeś handel na miodowej ulicy... no proszę cię!
POLA
Niechże się papka tego nie wypiera, tyle razy już prosiłam.. ja się tak boję złośliwych języków.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Bardzo dobrze, ale to mnie tylko wolno o tem pamiętać, a nie komuś tam... Tak nakazuje poczucie delikatności.... Stawiam ci dowód: wszakże szlachcic na wsi handluje wszystkiem co wyprodukuje, tak czy nie? a niechżeby komu przyszło do głowy nazwać go handlarzem... dajmy na to, nierogacizny... ce serait bon!... dla czegoż ten sam Strasz nie zaprezentował się jako były dependent, tylko jako dziedzic Zagrajewic...
POLA
Ale papeczko, to są słabostki ludzkie, na które trzeba być wyrozumiałym.