Widzisz, więc będziesz go miała.
Wychodzą na lewo.
SZAMBELANIC
Bo to niby mała rzecz... sąsiad.. znalazł się na polowaniu... no, i przyjeżdża... ale jak to charakteryzuje człowieka... nie zarekomendowawszy się złożeniem wizyty, nie dawszy się poznać, bo istotnie nie wiemy co za jeden... i tak sobie bez ceremonji.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Jak do oberży!... Ale skądże szambelan wie... czy już jest?
Idzie do okna.
SZAMBELANIC
Podobno jedzie, dowiedziałem się przypadkiem od służby. Pytam się, gdzie jest pan Kotwicz... hrabia... czy już wrócił z lasu... powiadają mi, że został na śniadaniu na leśniczówce wraz z panem Straszem, i że obaj mają przyjechać. Hrabiątko głupieje na starość, słowo uczciwości.
Rzuca się na kanapę.