KOTWICZ
Ale bo ty czasem jesteś zanadto sobie sans façons.
STRASZ
Eh? uderza go mocno po udzie bądź jakim jesteś... czego się to oblekać w baranią skórę... każdy powinien mieć odwagę swoich przekonań... Ty innym jesteś ze mną w cztery oczy, a za innego chcesz uchodzić przy ludziach... Gdy cię karmię i poję u francuza, albo gdy się włóczymy całemi nocami po knajpach, jestem twojem bożyszczem.
KOTWICZ
Cicho!
STRASZ
Ha, ha, ha! znałem podobnego świętoszka, który lubił dobrze żyć, a nie miał za co.
KOTWICZ
Podobno zanadto dziś piłeś.