DZIEŃDZIERZYŃSKI
przechodząc na drugą stronę
Savez vous quoi, c’est bon! śmiejąc się Złapałeś mnie za słówko... no! patrzcież! przecież znam doskonale... Istotnie, prawie nie mierzyłem, je n’ai pas mesuré, ma parole... tak sobie, paf!... to już z natury, znajcie prawowiernego szlachcica, którego nie macie żadnej racji prześladować o mieszczańskie nawyknienia, jak sobie pozwalacie.
WŁADYSŁAW
Papko, żarty.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Jeżeli burze krajowe jednego z moich przodków wypędziły do miasta, gdzie wziął się do kupiectwa... comme cela... z nudów... pour le passez-temps, to mimo to, nie przestaliśmy być szlachtą łęczycką, piskorzami z dziada pradziada... Dzieńdzierzyńscy de Kurzy-jama... Weź herbarz!
WŁADYSŁAW
Więc istotnie, dla tego papka trafił w centrum?