KOTWICZ
Alboż ten wuj nie przychodził wam wcale w pomoc?
STRASZ
Co, wuj! brudny sknera, dbał o nas tyle co pies o piątą nogę.
KOTWICZ
Przecież dał dowód pamięci, zapisując ci taki ładny majątek.
STRASZ
Ha, ha... zapisując! ani mu się śniło, tylko kipnął nagle i mnie się dostało, jako jedynemu krewnemu... Szkoda tylko, że matka tego nie doczekała... byłbym miał satysfakcję patrzeć, jakby jej się nisko kłaniali ci wszyscy, którzy najbardziej zalewali sadła za skórę... tak jak mnie.. dawniej potrącali jak psa, dziś kochają... ha, ha, ha... biorąc Kotwicza w objęcia kochasz mnie? ściska go gwałtownie bardzo? póki funduję? co? odpycha go pieniądz to dobra rzecz... przepraszam cię, ale kto go trwoni, ten osioł.
KOTWICZ
n. s.