KOTWICZ

Jakto, pan nie wiesz?

DZIEŃDZIERZYŃSKI

Wiem, że mu pokazano drzwi, i bardzo dobrze zrobiono... nie może mieć o to pretensji.

KOTWICZ

Innego był zdania; mszcząc się zbezcześcił rodziców niedoszłej żony i Maurycy go wyzwał.

DZIEŃDZIERZYŃSKI

Maurycy! co za szaleństwo, jemu nie wolno się narażać... mógłby zginąć.

KOTWICZ

Nic niepodobnego. Jako wyzwany Strasz ma pierwszy strzał, a strzela podobno arte; odgrażał się z fanfaronadą, że trupem położy napastnika.