DZIEŃDZIERZYŃSKI
Ręczysz, że nie będzie skrzeczał?
MICHAŁEK
Chyba na rożnie.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
z fantazją do Władysława
Mów sobie co chcesz, jak się ma już żyłkę, to się ma... nie wyprujesz jej. do Michałka No, idź naprzód, allons... do siebie plus kap... klu pak... jakże tam, a! plus papa que le papa.
Wychodzą na prawo. Dzieńdzierzyński odwodzi kurki u strzelby i trzyma ją w pogotowiu do strzału.
SCENA IV
Maurycy. Władysław.