do ucha Gabrjeli, całując ją

Bądź dobrej myśli, obadwa z Maurycym dołożymy wszelkich starań... żeby... rozumiesz mnie.

Gabrjela całuje go z uczuciem.

POLA

do Maurycego.

Odprowadźmy mamę.

Biegnie do niej; wychodzą na lewo Szambelanicowa, Gabrjela, Pola, Maurycy i Łechcińska; Kotwicz siada na kanapie.

SZAMBELANIC

p. c. do Dzieńdzierzyńskiego, stając przed nim

No, cóż sąsiadku, serce bije jeszcze?... ha, ha, ha! nie chciałem przy wszystkich zanadto brać cię na fundusz, ale słowo uczciwości, warto było.