SZAMBELANIC
Chodźmy.
Wychodzą na prawo.
SCENA XII
KOTWICZ
sam; siedzi na kanapie; po chwili milczenia
Dureń jakiś! rachowałem na pewno, że będę miał wygodny kąt u niego w Zagrajewicach... tymczasem djabli wzięli.. a tu znowu nie warto dłużej popasać, skoro, rzecz prosta, muszą się wziąść do oszczędności... p. c. wstając Ha! Łechcińska wygrywa proces, podobno najpraktyczniej będzie z nią skończyć... widocznie tak chciało przeznaczenie... brrr! ofiara bo ofiara, ale czas też już nareszcie człowiekowi przestać być pasożytem... na cudzej łasce..
Chodzi. Zasłona spada.
Przypisy:
1. Razem — Pola z Gabrjelą wykrzykują w tym samym momencie. [przypis edytorski]