Jakie kajdany? chyba ukute w twojej wyobraźni.
MAURYCY
Zazdroszczę ci, żeś się od nich wyzwolił... jedna krew w nas płynie, a jakżeśmy daleko od siebie! te wszystkie względy, które mnie krępują, dla ciebie nie istnieją. Najswobodniejszy w świecie w swoim dworku pod słomianą strzechą, dorabia się, orze, sieje, ujada się z parobkami... i szczęśliwy! ah! gdybym ja tak mógł!
WŁADYSŁAW
Przypominasz mi tego właściciela pensjonatu, który zajadając przy uczniach kapłona, zazdrościł im kaszki na wodzie i kartofli w mundurach, mówiąc: ah! jakbym ja to jadł! To tylko obłuda mój bracie, bo gdybyś chciał, tobyś i mógł.
MAURYCY
ironicznie
Za twoim przykładem zakasawszy rękawy chwycić za pług, nie prawdaż?
WŁADYSŁAW
Czyżbyś nie miał do tego siły?