Gabrjela, Pola, Dzieńdzierzyński, Służący

DZIEŃDZIERZYŃSKI

we drzwiach w głębi, spostrzegłszy Polę z Gabrjelą, uszczęśliwiony, odsuwając służącego, który chce mu odebrać torbę zającem

Co za widok! quel joli paysage... serce mi rośnie, gdy patrzę na tę ich przyjaźń.

GABRJELA

A! pan Dzieńdzierzyński.

DZIEŃDZIERZYŃSKI

przybiegając

Padam do nóżek, moje uszanowanie... całuję rączki panny szambelanównej. całuje ją w rękę; do Poli całując ją w głowę Jak się masz.

GABRJELA