spostrzegłszy zająca
Cóż za trofeum przy torbie!
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Ah! pardon cofając się jakiż ja jestem roztargniony... wchodzić tak do salonu pomiędzy damy... tęgi zając, n’est ce pas? idąc do drzwi W tej chwili służę. zatrzymując się, do Poli Pani szambelanowej nie ma?
POLA
Słaba na migrenę.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
z współczuciem
Ah! co za szkoda!... byłaby go zobaczyła.