droga w gaju wprost słońca złoci się podwójnie

od szumu i wieczoru ciemnieją ustronia

kołysząc się trawą bujną

dziewczyny smukłe na koniach

wzgórze na drożyn skrzyżowaniu

tam kapliczka chłodna jak koral

w półmroku krzyż tam anioł

opuszczone wota rybaków

zapomniana od dawna pora

w rozbitym dzbanku spleśniała śmierć maków