uśmiech rozpruje

choć tak smutna chorągiew na bramie

chociaż kowal niósł podkowę w ogorzałej ręce

niósł i grzmiało z głębi kuźni mimo pory wczesnej

a tramwaje śpiewne kryły się czym prędzej

za rogiem ulicy gdzie budynki rzeźni

chmura szła i ciemny dym z komina statku

tutaj na powiślu16 sam nie wiem co gra

kozę prowadzili w starodrzewiu cień

była pstra