chłoną się drą i dzielą i rosną w zakosach

te kamienie bez wagi skądś z fruwających krajów

czy może tuman pyłu po niewidzialnych wozach

obłoki ujrzeć z góry to ujrzeć niw rozłogi

świat z białymi dziurami niby książka we śnie

oczy się niepokoją wtedy szukają drogi

bo oczy plam nie lubią ślepoty ani pleśni

jest droga pod olbrzymim niebem nisko na którym

obłoki obłoki obłoki drogą idzie staruszka tobołek

niesie w ręce ciemnej spracowanej