ten ciemny ten dudniący potoczył mu się do stóp

snopem

po obydwu szedł blask bo to był kwadrans rosy

w rosie w blasku ptaki krakały jak podpalony las

nie wstaniesz nie będziesz mógł

złotogłów coraz wyżej słabo jaśnieje w górze

i dobrze tak fala półkolami zalewała miasto emalią

piana u klamek i szyb i biały szum na marmurze

będzie gdzie rosnąć koralom

gdy firmament5 od wód oddzieli struna