obłoki białorune

sypią się na staw na łąki

na rano

i namiot gładkich ramion

miłość

śpiew mój sam się lekko jak wstążka wysrebrnia

ze mnie skowronków klonów konia obłoków

światło niebios światło pieśni przebrną

dno dnia zasłane pniami promieni sekund rosą

śpiew mój ciało śpiewało