5. Klaudiusz, wysłuchawszy tego, natychmiast powściągnął burzących się żołnierzy, przyjął senat w obozie bardzo życzliwie i wnet razem z nim ruszył, aby złożyć Bogu ofiary za objęcie władzy. Agryppie zaś ofiarował całe dawne królestwo ojczyste572, przydając mu jeszcze przekazane przez Augusta Herodowi ziemie Trachonitis i Auranitis, oraz tak zwane królestwo Lizaniasza573. O tym darze wydał edykt do ludu, a senatowi kazał, ażeby akt tej darowizny został wyryty na tablicach spiżowych i złożony na Kapitolu. Darował też Herodowi574, bratu Agryppy, który jako mąż Bereniki575 stał się jego zięciem, królestwo Chalkis.
6. Z tak rozległego państwa płynęły Agryppie bogactwa, których używał na dzieła wielkiej wagi. Zaczął otaczać Jerozolimę tak potężnym murem, że gdyby go był skończył, nigdy by Rzymianie później nie byli zdołali zdobyć Jerozolimy. Ale przed dokończeniem tego dzieła umarł576 w Cezarei, będąc królem trzy lata, a przedtem drugie trzy lata tetrarchą. Zostawił po sobie trzy córki spłodzone z Kyprą, a mianowicie Berenikę, Mariammę i Druzyllę, oraz syna Agryppę. Ponieważ ten z powodu zbyt młodego wieku577 nie mógł objąć władzy, przeto Klaudiusz królestwo jego znowu zamienił w eparchię i przysłał jako prokuratora Kuspiusza Fadusa, a po nim Tyberiusza Aleksandra578, pod którymi lud zachowywał się spokojnie, bo nie naruszali miejscowych579 obyczajów. Tymczasem580 umarł Herod, królujący w Chalkis581, i zostawił z Bereniki dwóch synów, Berenikianosa i Hyrkana, a z Mariammy, dawniejszej żony swojej, Arystobula. Inny brat Agryppy, który się także nazywał Arystobul, umarł z dala od życia publicznego, zostawiając córkę Jotapę. Byli to, jak już mówiłem, synowie Herodowego syna Arystobula; Arystobula zaś i Aleksandra miał Herod z Mariammy i zabił ich, choć był ich ojcem. Potomstwo zaś Aleksandra królowało w Wielkiej Armenii582.
XII
1. Po śmierci Heroda Klaudiusz oddał Chalkidę bratankowi jego Agryppie583, synowi Agryppy584. Do eparchii zaś po Aleksandrze posłał Kumanusa. Za jego czasów585 znowu powstały rozruchy, w których legła wielka liczba Żydów. Kiedy bowiem na Święto Przaśników lud tłumnie napływał do Jerozolimy, ustawiono na dachu portyku świątyni kohortę Rzymian, zwykle bowiem w czasie świąt rozstawiano straże, aby zapobiegać możliwym rozruchom nagromadzonych tłumów. Otóż jakiś żołnierz, podniósłszy szatę, odwrócił się tyłem do Żydów i wypiąwszy na nich siedzenie, wydał w postawie tej odpowiedni dźwięk. Ta nieobyczajność obelżywa tak wzburzyła Żydów, że domagano się od Kumanusa ukarania żołnierza. Lecz łatwo zapalna młodzież i burzliwsza część tłumu natarła na żołnierzy, ciskając w nich kamieniami. Kumanus w obawie, że cały lud przyłączy się do rozruchu, wysłał na miejsce większy oddział hoplitów. Gdy ci wtargnęli w krużganki, padł na ludzi taki lęk, że tłumy runęły z świątyni, aby uciekać do miasta. Wszelako u bram między tłoczącymi się powstały takie gwałty, że przeszło trzydzieści tysięcy586 stratowano lub uduszono, a święto zamieniło się w powszechną żałobę i prawie z każdego domu dochodził płacz.
2. Po tym smutnym zdarzeniu inne powstało zaburzenie, a to z powodu pewnego rozboju, jaki miał miejsce. Na drodze publicznej około Baitoro587 rozbójnicy napadli jakiegoś sługę Cezara imieniem Stefan i odebrali mu wszystkie rzeczy. Kumanus natychmiast rozesłał zbrojnych do okolicznych wsi i kazał mieszkańców pojmać, a potem im wyrzucał, że nie ścigali rozbójników i nie ujęli ich. W czasie tego jeden z żołnierzy, znalazłszy w pewnej wsi księgę Zakonu świętego, podarł ją i rzucił do ognia. Jak gdyby pożar objął cały kraj, tak ruszyli się Żydzi, a gnani wichrem lęku religijnego, niby na jakiś tajemniczy rozkaz biegli do Cezarei, a tam przybywszy, błagali Kumanusa, aby pokarał człowieka, który tak zelżył Boga i Zakon. Kumanus, widząc, że ludu nie da się bez jakiegoś zadośćuczynienia uspokoić, kazał owego żołnierza środkiem skarżących się tłumów poprowadzić na śmierć. Tedy się Żydzi rozproszyli.
3. Potem wybuchły zatargi między Galilejczykami i Samarytanami. Albowiem pod wsią Gemą588, położoną na Wielkiej Równinie samarytańskiej, jednego z licznych pielgrzymów galilejskich dążących na święta do Jerozolimy zamordowano. Natychmiast powstało zbiegowisko, a Galilejczycy chcieli się rzucić z bronią na Samarytan. Ale starszyzna samarytańska udała się pospiesznie do Kumanusa, aby dla zapobieżenia nieszczęściu przybył do Galilei i ukarał winnych mordu, gdyż tylko w ten sposób da się tłum powstrzymać od walki. Kumanus miał właśnie na głowie inne sprawy, przeto lekce to sobie ważył i odprawił ich z niczym.
4. Wieść o popełnionym morderstwie gruchnęła teraz po Jerozolimie, a wzburzone tłumy, nie zważając na święta, ruszyły do Samarii bez jakichkolwiek przywódców, na żadne też przekonywania starszyzny nie zważając. Powoli zamieniło się to w bandę chciwą grabieży i zamieszek, na czele której stanęli Eleazar, syn Deinajosa, oraz niejaki Aleksander. Napadli najpierw na mieszkańców pogranicza toparchii Akrabatta589 i mordując wszystkich bez różnicy wieku, puścili z dymem szereg wsi.
5. Tedy ruszył się Kumanus z Cezarei na czele oddziału jeźdźców, zwanych Sebasteńczykami, dla obrony napadniętych, ujął wielu z bandy Eleazara i przeważnie zaraz kazał ich potracić. Do reszty tłumu chcącego uczynić napad na Samarytan przybyła pospiesznie jerozolimska starszyzna w szatach pokutnych, mając głowy posypane popiołem. Błagała ich, aby rozeszli się spokojnie do domów; aby zemsta, jaką chcą wywrzeć na Samarii, nie ściągnęła Rzymian na Jerozolimę; aby litość mieli nad ojczyzną, nad świątynią, nad własnymi żonami, dziećmi; niech dla wywarcia zemsty za jednego Galilejczyka nie wystawiają wszystkiego na niebezpieczeństwo. Posłuchali Żydzi tego przekonywania i wrócili do domów. Ale wielu spomiędzy nich przystało do rozboju, licząc na bezkarność, i oto niebawem cały kraj napełnił się grabieżami, a nawet tu i ówdzie śmielsi brali się do buntu. Wobec takiego stanu rzeczy znakomitsi spomiędzy Samarytan udali się do Tyru, a stanąwszy przed namiestnikiem Syrii Ummidiuszem Kwadratusem, prosili go, aby położył koniec podobnemu pustoszeniu krainy. Prócz nich zjawili się także wybitni mężowie z Judei wraz z arcykapłanem Jonatesem, synem Anana, oświadczając, że wprawdzie winnymi początku rozruchów590 są Samarytanie z powodu owego mordu, wszelako odpowiedzialność za dalsze wypadki spada na Kumanusa591, skoro nie ukarał morderców.
6. Kwadratus uspokoił obie strony przyrzeczeniem, że skoro tylko wybierze się w tamte okolice, zaraz wszystko zbada. Toteż gdy potem udał się do Cezarei, kazał wszystkich przez Kumanusa żywcem ujętych ukrzyżować. Stąd pojechał do Liddy i ponownie wybadał Samarytan, sprowadził też około osiemdziesięciu Żydów, którzy wedle jego przekonania brali udział w rozruchu, i kazał ich głowy oddać pod topór. Wreszcie wysłał do Cezara delegację, w której skład weszło dwóch najznakomitszych obywateli żydowskich, arcykapłani Jonates i Ananiasz z synem Ananem, oraz kilku jeszcze spomiędzy starszyzny żydowskiej; wysłał też taką samą delegację, złożoną z wybitnych Samarytan. Kazał również Kumanusowi i trybunowi Celerowi wybrać się do Rzymu i zdać Klaudiuszowi sprawę z tego, co zaszło. To zarządziwszy, udał się z Liddy do Jerozolimy, ale przekonawszy się, że lud obchodził Święta Przaśników spokojnie, wrócił do Antiochii.
7. Gdy Cezar w Rzymie przesłuchiwał Kumanusa i Samarytan, był tam obecny także Agryppa i bardzo gorąco za Żydami przemawiał, zwłaszcza że Kumanus miał za sobą głosy ludzi wpływowych. Cezar nareszcie orzekł, że winni są Samarytanie, wobec czego polecił zaraz trzech najznakomitszych spomiędzy nich zgładzić; Kumanusa skazał na wygnanie; Celera zaś posłał w więzach do Jerozolimy, aby był umęczony przez Żydów, powleczony przez miasto i potem ścięty.