8. Tymczasem niejaki Manahem678, syn Judy o przezwisku Galilejczyk, ów burzliwy679 wykładacz pisma, co to za czasów Kwiryniusza Żydom zarzucał, iż prócz władzy Boga uznają jeszcze władzę Rzymian680, udawszy się681 ze stronnikami do Masady682, wpadł był tam do zbrojowni króla Heroda, rozdzielił oręż nie tylko między swoich ludzi, ale także między innych jeszcze zbójów, i wraz z nimi, niby król otoczony strażą przyboczną, pociągnął do Jerozolimy, gdzie stanął na czele powstańców i objął kierownictwo nad dalszym oblężeniem. Brakło im wszelako machin, a niepodobna było bez osłony683 podkopać się pod mury, ponieważ pociski gęsto padały. Zaczęli tedy kopać chodnik z daleka, umacniając go drewnianym stemplowaniem, a gdy się w ten sposób podkopali pod jedną z wież, stemplowanie zapalili i z chodnika wyszli. Skoro podpory przepaliły się, wieża runęła, ale w głębi ukazał się drugi mur. Oblężeni bowiem, skoro tylko wieża chylić się poczynała, w lot zmiarkowali podstęp i dźwignęli nową osłonę. Przeciwnicy, pewni już wygranej, osłupieli. Zaraz też oblężeni posłali do Manahema i do naczelników powstania z żądaniem, aby im pozwolono opuścić pałac, na co ci się zgodzili, ale tylko w stosunku do ludzi królewskich i swoich rodaków. Rzymianie, pozostawszy w pałacu sami, zatrwożyli się684; walczyć z siłą tak przeważającą w żaden sposób nie mogli, prosić o układy wydało się im rzeczą niegodną, a zresztą nie mieli nawet pewności, czy dochowano by im wiary. Opuściwszy tedy swój obóz, jako że był łatwy do zdobycia, uciekli do wież królewskich685, a mianowicie Hippikos, Fazaela i Mariammy. Ludzie Manahema, wpadłszy do opuszczonego obozu, ubili wszystkich, którzy stamtąd uciec nie zdołali, a zrabowawszy, co się zrabować dało, podłożyli ogień. Stało się to dnia szóstego miesiąca Gorpiajos686.
9. Nazajutrz wywleczono arcykapłana Ananiasza z wodociągu pałacu królewskiego i zabito wraz z bratem jego Ezechiaszem. Powstańcy pilnie strzegli wież, aby im który z żołnierzy nie zbiegł. Manahema tak rozdęła pycha z powodu zburzenia murów obronnych pałacu i zabicia arcykapłana Ananiasza, że jął sobie poczynać jak okrutnik; mniemając, że już się wyzbył wszelkiego współzawodnika we władzy, stał się tyranem nie do zniesienia. Skutkiem tego powstali przeciw niemu stronnicy Eleazara i powiedzieli sobie, że skoro wszczęli powstanie przeciw Rzymianom, aby zrzucić jarzmo niewoli, to co im teraz iść pod jarzmo inne, i to jeszcze swojaka, co im znosić tyrana, który choćby żadnego nie popełnił gwałtu, przecież ani się z nimi równać nie może. A gdyby nawet okazało się konieczne zdać władzę w ręce jednego człowieka, to raczej wybierać każdego innego byle nie jego. Zaraz też wspólnymi siłami ruszyli na niego do świątyni. Manahem szedł właśnie na modlitwę z wielką okazałością, przybrany w szatę królewską i otoczony zbrojnym orszakiem swych popleczników687. Skoro ludzie Eleazara napadli na niego, poparł ich cały tłum, rzucając kamieniami w wykładacza pisma688 w tym przekonaniu, że jeżeli Manahem padnie, to z jego śmiercią skończą się rozruchy. Manahem ze swymi ludźmi nie stawiał długo oporu; skoro ujrzano, że cały lud bierze udział w napadzie, każdy z jego popleczników chyłkiem ratował się ucieczką689. Każdego schwytanego zabijano na miejscu, a tych, co się pokryli, rychło wytropiono. Zaledwie nieliczna gromadka zdołała skrycie ujść do Masady. Między innymi uszedł także Eleazar, syn Jaira, krewniak Manahema, późniejszy tyran Masady690. Sam Manahem, który zbiegł na Oflę691 i tchórzliwie się tam ukrył, został niebawem wywleczony na światło i po okropnych mękach zamordowany, tak samo jego przywódcy, oraz istny kat jego tyraństwa, Absalom.
10. Lud, jak już wiadomo, przyłączył się do tej sprawy, bo żywił nadzieję, że dzięki temu nastanie koniec zamętu. Ale tamci, usuwając Manahema, bynajmniej wojny gasić nie chcieli. Chociaż lud bardzo na nich nalegał, aby odstąpili od oblegania żołnierzy rzymskich, tym gwałtowniej na nich napierali, aż nareszcie Rzymianie, którzy tam walczyli pod rozkazami Metiliusza, nie mogąc stawiać dłużej oporu, zwrócili się z prośbą do Eleazara, aby im tylko z życiem ujść pozwolił, a wydadzą broń i wszystko, co mają. Powstańcy łapczywie tego się chwycili i wysłali do nich Goriona, syna Nikomeda, Ananiasza, syna Saduka, i Judę, syna Jonatesa, aby stwierdzili układ podaniem ręki i przysięgą. Gdy się to stało, Metiliusz wyszedł ze swymi żołnierzami. Dopóki jeszcze byli uzbrojeni, powstańcy ani na nich nie napadali, ani też nie dali po sobie poznać, że knują zdradę. Ale gdy tamci stosownie do układu zdali miecze i tarcze, a nic nie podejrzewając, chcieli się oddalić, ludzie Eleazara opadli ich ze wszystkich stron i siekli, ci zaś ani się nie bronili, ani nie błagali, jeno do ostatniego tchu powoływali się na układ i na przysięgę. Powstańcy wymordowali okrutnie wszystkich, prócz jednego Metiliusza, bo o to prosił, a nawet zżydzić się aż do obrzezania692 obiecywał. Potęga rzymska przez tę stratę żadnego właściwie uszczerbku nie poniosła, ale dla Żydów był to niejako początek pogromu. Czuli doskonale, że teraz zaszły już zdarzenia, po których wojna z koniecznością nieubłaganą nastąpić musi i że tego nic już nie naprawi; czuli zarazem, że miasto zostało zhańbione zbrodniczym występkiem, za który dosięgnie ich kara Boża, jeżeli nawet nie zemsta Rzymian. Ogłosili tedy modły pokutne, w całym mieście zapanowało przygnębienie, a wszelki sprawiedliwy drżał, że będzie musiał cierpieć za winy drugich. Bo w dodatku rzeź owa haniebna miała miejsce w szabat693, kiedy to służbie bożej należy się oddawać, a zaniechać wszelkich czynności.
XVIII
1. Tego samego dnia i godziny jakby za zrządzeniem Bożym Cezarejczycy wymordowali ludność żydowską miasta swego, że w ciągu jednej godziny padło ich z górą dwadzieścia tysięcy i po prostu żaden przy życiu nie został. Zbiegów zaś Florus kazał ścigać i jako jeńców zagnać do warsztatów okrętowych. Rzeź cezarejska wywołała wzburzenie w całym narodzie żydowskim. Rozjątrzeni Żydzi napadali gromadnie na wsie syryjskie i spustoszyli pograniczne miasta, jako to Filadelfię, Esebonitis, Gerazę694, Pellę i Scytopolis. Następnie uczynili napady na Gadarę, Hippos i Gaulanitis, jedne miejscowości spustoszyli, inne puścili z dymem. Potem ruszyli dalej na tyryjskie miasto Kadasę695, Ptolemaidę, Gabę696 i Cezareę. Napadom ich nie oparły się ani Sebaste, ani Askalon, spalili je, a oprócz tego zburzyli Antedon i Gazę. Potem zrabowali wiele wsi leżących dokoła tych miast, a pojmanych ludzi zamordowali bez liczby697.
2. Ale i Syryjczycy nie oszczędzali Żydów; po wszystkich miastach zabijali każdego, który im tylko wpadł w ręce, nie dla samej nienawiści, jak pierwotnie, ale już wyłącznie dla własnego bezpieczeństwa. Powstały tedy w całej Syrii krwawe rozruchy, każde miasto rozpadało się na dwa wrogie obozy, a jeden obóz widział w zgubie drugiego swój ratunek. Przez dzień lała się obficie posoka, a gdy zapadała ciemność nocna, nękał ludzi strach przed napadami. Po wymordowaniu Żydów zabierano się do ludzi podejrzanych o sprzyjanie im. Wprawdzie w wypadkach wątpliwych od razu nie zabijano, wszelako już od takiego trzymano się z daleka jako od żywiołu obcego, a pomiędzy nich zamieszanego. Chciwość wtykała broń w ręce najspokojniejszym obywatelom, pchając ich na wroga. Grabiono dobytek pomordowanych bez wszelkiego wstydu, jak na wojnie, złupione rzeczy wleczono do własnego domu, a kto zrabował najwięcej, krzyczano o nim jak o zwycięzcy. I oto miasta zapełniły się stosami niepogrzebanych ciał, w kałużach krwi walały się trupy starców obok niemowląt i widziano zwłoki kobiet z odkrytą sromotą698. Cała eparchia stała się krainą potworności, a dławiący lęk mówił ludziom, że to dopiero początek699 .
3. Dotąd Żydzi mieli do czynienia tylko z rzeczywistymi wrogami swego narodu. Dopiero w Scytopolis przekonali się, że właśni rodacy występują przeciwko nim niby otwarci nieprzyjaciele700. Tam bowiem Żydzi stanęli po stronie ludności miejscowej i wyżej stawiając własne bezpieczeństwo nad związki plemienia, chcieli wraz z obywatelami bić powstańców. Ale ta ich niezwykła gotowość wzbudziła podejrzenie. Obywatele, obawiając się, że Żydzi, przez rodaków swoich za zdrajców okrzyczani, mogą ich porą nocną napaść i wymordować, aby w ten sposób rodaków przejednać, oświadczyli Żydom, iż okażą prawdziwą życzliwość i wierność dla nich jako obcoplemiennych sojuszników, jeżeli wraz z rodzinami przeprowadzą się do przyległego gaju. Żydzi, żadnych nie żywiąc podejrzeń, zastosowali się do tego. Obywatele Scytopolis przez dwa dni oszukiwali ich łatwowierność. Dopiero trzeciej nocy, upatrzywszy dogodną chwilę, napadli na śpiących i niestrzeżonych, wymordowali około trzynastu tysięcy i cały ich dobytek zagarnęli.
4. Tu niechaj świat się dowie o losie niejakiego Szymona, syna dość wybitnego człowieka imieniem Saul. Szymon był mężem silnymi krzepkim, ale tych darów bynajmniej na dobro swego ludu nie używał. Bo gdy wrzały walki z powstańcami, codziennie wychodził przed miasto, kładł trupem znaczną ilość Żydów i nieraz sam jeden całe ich gromady przepędzał, przeważając w ten sposób szalę zwycięstwa. Ale teraz spadła na niego należyta kara za przelewanie krwi bratniej. Bo kiedy obywatele Scytopolis oblegli Żydów w owym gaju, miotając ze wszystkich stron na nich pociski, Szymon dobył miecza, ale nie na wrogów701, bo nie dałby im rady, jeno wybuchnął tymi słowy: „Oto mi od was, Scytopolitanie, dobra zapłata, żem dla okazania, jak z wami trzymam, tylu swoich usiekł. Zasłużył na zdradę ze strony obcych, kto tak jak ja krwi swojej wierny nie był. Jako człowiek przeklęty z własnej zginę ręki i nie należy zaiste, aby mnie wróg miał powalić. Będzie to zadośćuczynienie za zbrodnie, których się dopuściłem, a przynajmniej powiedzą o mnie, żem godziwie zakończył. Niechaj tedy żaden z was nie głosi i nie chlubi się, że mnie trupem położył!”. To powiedziawszy, spojrzał na rodzinę swoją, a w jego oku świtała i żałość, i wściekłość; miał bowiem żonę i dzieci, i starych rodziców. Najpierw chwycił swego ojca za siwiznę i przebił mieczem, następnie uczynił to z matką, która się bynajmniej nie broniła, potem żonę i dzieci zabił, a każde niemal rzucało mu się na miecz, aby ujść rąk wroga. A kiedy już uśmiercił całą swoją rodzinę, stanął, z daleka widoczny, na zwłokach ich, dźwignął prawicę tak, aby to niczyjego nie uszło wzroku, i wbił sobie miecz aż po rękojeść, prawdziwie godzien żalu młodzieniec, tak krzepkiego ciała i tak krzepkiej duszy, na który wszelako los srodze zasłużył za takie sprzyjanie wrogom swego ludu702.
5. Rzeź w Scytopolis ruszyła obywateli innych miast przeciwko ludności żydowskiej. W Askalonie ubito ich dwa tysiące pięćset, w Ptolemaidzie dwa tysiące, a znaczną ilość wtrącono do więzień. Także Tyryjczycy wielu ubili, wielu uwięzili; w miastach Hippos i Gadara wymordowano wszystkich bardziej zadzierzystych, a tchórzliwszych wzięto pod straż. W innych miastach Syrii działo się to samo z odmianami w miarę tego, czy przeważała nienawiść, czy też jedynie obawa przed nimi. Tylko w Antiochii, Sydonie i Apamei oszczędzano Żydów, nie dano tam mordować lub więzić żadnego z żydowskich współobywateli, może dlatego, że ludność obcoplemienna była liczna i obawiać się rozruchów żydowskich bynajmniej nie potrzebowała lub też, co jest prawdopodobniejsze, z litości nad nimi, bo nie zdradzali najmniejszej gotowości do wszczęcia zamieszek. Obywatele Gerazy także nie wyrządzili Żydom żadnej krzywdy, a jeśli kto chciał miasto opuścić, to go jeszcze odprowadzali aż do granic swoich posiadłości.
6. Także w królestwie Agryppy popełniano zdrady względem Żydów. Agryppa, który przebywał w Antiochii u Cestiusza Gallusa, zdał sprawy królestwa w ręce jednego ze swoich zaufanych, który się zwał Noaros703 i był krewnym Soajmosa704. Właśnie przybyło z Batanei siedemdziesięciu bardzo światłych i wybitnych obywateli z prośbą o danie im żołnierzy, aby na wypadek rozruchów zarówno mieli obronę, jako też i wojsko do zduszenia wszelkiego gwałtu. Tymczasem Noaros nasłał na nich nocą żołnierzy królewskich i kazał ich w pień wyciąć, ważąc się na ten czyn haniebny i tak królestwo narażający bez wiedzy Agryppy, a powodowany jedynie nieposkromioną chciwością. Podobne gwałty popełniał na narodzie, dopóki Agryppa, nie dowiedziawszy się o tym, co się dzieje, władzy mu nie odjął, lecz na śmierć go skazać nie śmiał, bo się liczył z Soajmosem. Tymczasem powstańcy zajęli warownię Kypros705, wzniesioną ponad Jerychem w górze, załogę warowni tej wyrżnęli, a mury zrównali z ziemią. W tym samym czasie liczni Żydzi zamieszkali w Machero kazali załodze rzymskiej z warowni ustąpić i zdać ją im. Rzymianie, bojąc się, że i tak zostaną przepędzeni, zgodzili się na to pod warunkiem, że pozwolą im odejść swobodnie. Gdy im to przyrzeczono, zdali twierdzę, którą też zaraz obsadzili mieszkańcy miasta Machero.