7. W Aleksandrii z dawna wrzały zatargi między Żydami a ludnością miejscową. Działo się to, odkąd Aleksander706, otrzymawszy od Żydów wsparcie w czasie wojny z Egiptem, powodowany uczuciem wdzięczności zrównał ich pod względem †707 praw obywatelskich z Grekami. Prawa te pozostawili Żydom także jego diadochowie708, a nawet osobną dzielnicę w mieście im wyznaczyli, aby niezmieszani z obcymi czystszy wiedli żywot. Pozwolili im też nazywać się Macedończykami709. Gdy potem Rzymianie Egiptem zawładnęli, ani pierwszy Cezar, ani też żaden z następnych nie zdołali ograniczyć nadanego Żydom w Aleksandrii przywileju. Z tego też powodu wynikały ciągłe bójki między Żydami a Grekami; chociaż zwierzchność codziennie na obie strony nakładała za to kary, rozłam stawał się coraz większy. A gdy teraz wszędzie wybuchały rozruchy, to i tu spór znacznie się zaognił. Pewnego dnia Aleksandryjczycy zebrali się w teatrze w sprawie wysłania delegacji do Nerona. Wraz z Grekami przybyło tam także wielu Żydów. Zaledwie ich spostrzeżono, powstał krzyk przeciwko nim, wymyślano im od wrogów i donosicieli, a wreszcie rzucono się na nich z pięściami. Żydzi jęli uciekać, ale ich dogoniono i zrąbano, trzech zaś porwano i powleczono, aby ich żywcem spalić. Tedy Żydzi całej Aleksandrii porwali się do zemsty jak jeden mąż. Najpierw obrzucili tłum Greków gradem kamieni, następnie, chwyciwszy żagwie, okrążyli amfiteatr, grożąc, że cały lud tam zebrany w żywym ogniu upieką. I byliby to zapewne uczynili, gdyby nie Tyberiusz Aleksander710, który dzierżył władzę nad miastem i który zapędy ich powstrzymał. Nie chcąc jednak od razu sięgać do broni, wysłał do nich mężów cieszących się powszechnym szacunkiem celem pouczenia ich, aby się zachowywali spokojnie, a siły zbrojnej Rzymian nie wyzywali. Ale ci odpowiedzieli im na to śmiechem, a Tyberiusza lżyli.

8. Ten tedy ujrzał, iż bez gwałtu nie będzie końca rozruchom. Pchnął na nich dwie legie z miasta oraz dwa tysiące711 żołnierzy, którzy na nieszczęście Żydów właśnie byli z Libii tutaj przymaszerowali. Nie tylko kazał wycinać wszystkich bez miłosierdzia, ale pozwolił żołnierzom mienie ich zrabować, a domy spalić. Ci tedy runęli do tak zwanej Delty712, gdzie się cała ludność żydowska skupiała; rozkaz spełnili, ale sami także ponieśli straty. Żydzi bowiem zaraz zebrali się w gromadę, wysunęli naprzód lepiej uzbrojonych i nader uporczywie walczyli; w końcu jednak ulegli. Przełamano ich, a uciekających wybito. Klęska była zupełna. Ci, których nie ujęto w uliczkach, tłoczyli się do domów, ale Rzymianie podłożyli pod nie ogień, zrabowawszy poprzednio, co się zrabować dało, nie mieli litości dla dzieci ani względu dla starców, mordując bez różnicy wieku, że cała dzielnica spłynęła potokami krwi, a pięćdziesiąt tysięcy trupów zalegało stosami i nie byłby ani jeden Żyd został przy życiu, gdyby się nie rzucono do błagania łaski. Aleksander poruszył się wreszcie i kazał Rzymianom ustąpić. Żołnierz, do karności przyzwyczajony, na pierwsze skinienie natychmiast dalszej rzezi zaniechał, natomiast roznamiętnionego motłochu aleksandryjskiego prawie nie było podobna odwołać, a od trupów oderwać.

9. Tak wyglądała ta rzeź w Aleksandrii. Że na Żydów teraz wszędzie napadano, przeto i Cestiuszowi zdało się, iż także nie powinien spoczywać. Ruszył tedy z Antiochii na czele pełnej legii dwunastej i prócz tego dwóch tysięcy żołnierza zebranego z legii innych, wreszcie sześciu kohort piechoty i czterech oddziałów konnicy. Do tego przybyły posiłki królów: więc od Antiocha713 dwa tysiące jazdy i trzy tysiące łuczników, od Agryppy tyleż piechoty, a konnicy prawie dwa tysiące; także Soajmos przysłał około czterech tysięcy, z tego zaś trzecia część składała się z jeźdźców, a reszta z łuczników. Cestiusz pociągnął ku Ptolemaidzie. Dużo mu też posiłków zebrano z miast, a choć taki żołnierz ustępował rzymskiemu pod względem sprawności, wynagradzał te braki zapałem bojowym i wielką względem Żydów nienawiścią. Agryppa osobiście wziął udział, aby wskazywać drogi, jakimi ciągnąć należało, a także kierować dowozem żywności. Cestiusz z częścią wojsk podążył na silne miasto galilejskie Chabulon714, co znaczy „miasto mężów”, a od strony Ptolemaidy było to miasto pograniczne. Gdy Cestiusz tam przybył, miasto było zupełnie wyludnione, gdyż mieszkańcy uszli w góry, natomiast znalazło się dość wszelkiego dobytku715, co Cestiusz dał splądrować żołnierzom, a samo miasto spalił, aczkolwiek posiadało niezwykle piękne domy zupełnie na wzór Tyru, Sydonu i Berytu. Następnie Cestiusz przetrząsnął całą okolicę, rabował wszystko, co mu wpadło w ręce, podpalił dokoła wszystkie wsie po kolei i wrócił do Ptolemaidy. Syryjczycy, a zwłaszcza mieszkańcy Berytu rabowali w dalszym ciągu; przeto Żydzi, zasłyszawszy, że Cestiusz się oddalił, zebrali się na odwagę, napadli na nich i ubili do dwóch tysięcy.

10. Cestiusz, ruszając niebawem z Ptolemaidy do Cezarei, posłał część wojsk przodem do Joppy i kazał, gdy się uda, miasto z nagła zająć, jeżeli zaś nie, to znaczy, gdyby ich w porę spostrzeżono, czekać na przybycie reszty wojsk. Ale wysłane przez niego oddziały docierały i morzem, i lądem, przeto, opadłszy miasto z dwóch stron, łatwo je zajęli. Ludność nie miała czasu ani się uzbroić, ani uciec. Tedy wszystkich wraz z rodzinami wymordowano, miasto zaś splądrowano i spalono. Legło ich tam osiem tysięcy i czterysta. Cestiusz posłał też silny oddział do toparchii Narbata, położonej w pobliżu Cezarei. Żołnierze pola zniszczyli, znaczną liczbę mieszkańców ubili, dobytek ich zrabowali, a wsie spalili.

11. Do Galilei zaś odesłał Ceseniusza716 Gallusa, hegemona legii dwunastej, dając mu dla ujarzmienia ludu takie siły, jakie jemu samemu wydawały się konieczne. Najsilniejsze miasto galilejskie Sefforis powitało go życzliwie, a za tym zbawiennym przykładem poszła reszta miast. Ale żywioły buntu i rozboju schroniły się na górę leżącą w samym środku Galilei, na wprost Sefforis, zwaną Asamon717. Gallus ze swymi siłami poszedł tedy na nich. Dopóki powstańcy zajmowali stanowisko wyżej położone, z łatwością stawiali czoło718 naporowi Rzymian i położyli trupem około dwóch tysięcy nieprzyjaciela. Ale gdy wróg, obszedłszy ich, wyższe jeszcze miejsca obsadził, rychło ulegli, posiadając bowiem uzbrojenie lekkie, nie mogli sprostać hoplitom, skoro zaś rzucili się do ucieczki, wpadli pod konnicę. Zaledwie nielicznym niedobitkom udało się skryć wśród węzin i bezdroży, natomiast dwa tysiące trupów pozostało na pobojowisku.

XIX

1. Gallus, uśmierzywszy rozruchy galilejskie, zawrócił do Cezarei. Cestiusz zaś z całym wojskiem pomaszerował na Antypatrydę, a dowiedziawszy się, że znaczna ilość Żydów zebrała się w tak zwanej wieży Afeka719, wysłał na nich ludzi. Wszelako Żydzi bez walki trwożnie zbiegli, przeto Rzymianie opustoszałe ich obozowisko oraz wsie okoliczne puścili z dymem. Cestiusz z Antypatrydy poszedł do Liddy, ale i tu ludności całkiem nie zastał, bo wszystko co żyło podążyło na Święto Namiotów720 do Jerozolimy. Zaledwie zdybano pięćdziesięciu obywateli, których też ubito, a miasto spalono. Teraz Cestiusz udał się przez Baitoron do miejscowości zwanej Gabao721, odległej od Jerozolimy o pięćdziesiąt722 stajań. Tu rozbił obóz.

2. Gdy Żydzi postrzegli, że fala wojenna już wzdyma się aż do stolicy, porzucili uroczystości, chwycili za broń i ufni w swą liczebność bez wszelkiego ładu i składu, z wielką wrzawą rzucili się do boju, nawet na szabat nie zważając, choć go zawsze tak sumiennie święcili. Toteż uniesieni takim zapałem, że aż o religii swojej zapomnieli, wzięli w bitwie górę. Z tak wielką bowiem siłą natarli na Rzymian, że przełamali ich szeregi i parli środkiem wojsk, szerząc mord i zniszczenie. Gdyby konnica nie była podtrzymała zachwianych szeregów, najeżdżając z boku, i gdyby nie pomoc mniej wyczerpanych oddziałów piechoty, całe wojsko Cestiusza byłoby wtedy poszło w rozsypkę. W walce tej padło pięciuset piętnastu Rzymian, a mianowicie czterystu z piechoty, a reszta jeźdźcy. Żydzi zaś utracili zaledwie dwudziestu dwóch. Po stronie żydowskiej bili się najmężniej krewni Monobazosa, króla Adiabeny, Monobazos, Kenedajos, Niger Peraita i Sylas Babilończyk, który od króla Agryppy przeszedł był na stronę Żydów, albowiem pierwotnie pod nim walczył. Gdy tedy przednie szeregi Żydów zostały w tył odrzucone, powstańcy cofnęli się do miasta. Lecz tymczasem na Rzymian ciągnących do Betoron ruszył Szymon, syn Giory, rozbił tyły ich wojsk, zagarnął znaczną część taboru i zapędził do miasta. Cestiusz przebywał w tej okolicy jeszcze trzy dni. Żydzi w ciągu tego czasu obsadzili wyżyny, zamknęli strażami wszystkie wąwozy i ze wszech miar było widoczne, że skoro by się Rzymianie tylko z miejsca ruszyli, bynajmniej nie byliby próżnowali.

3. Agryppa, widząc, jakie niebezpieczeństwo grozi wojskom rzymskim ze strony tak znacznych sił nieprzyjacielskich, które obsadziły wyżyny, chciał z Żydami nawiązać układy i albo wszystkich odciągnąć od powstania, albo też odciągnąć bodaj tych, którzy istotnie wojny nie pragnęli. Posłał tedy do nich dwóch mężów cieszących się u nich wielkim poważaniem, Borkiosa723 i Feba; mieli oświadczyć Żydom, że kto broń złoży, a na ich stronę przejdzie, temu Rzymianie wszystko darują, a Cestiusz przyjmie go bardzo życzliwie. Powstańcy, obawiając się, że tak ponętne zapewnienia bezkarności całe tłumy im uwiodą, napadli zbrojnie na posłów i zabili Feba, nim się mógł opamiętać; Borkios zaś mimo ran zdążył uciec. Tych zaś, którzy się na ten postępek oburzali, kijami i kamieniami przepędzono do miasta.

4. Cestiusz skorzystał z tej zamieszki, natarł na Żydów całą swoją siłą, zmusił ich do ucieczki i ścigał aż do Jerozolimy. Tu na górze zwanej Skopos724, siedem stajań przed miastem, rozbił obóz, lecz przez trzy dni nic nie poczynał, mniemając, że może mieszkańcy wyjdą do niego, prosząc o układy. Tymczasem rozesłał licznych żołnierzy po okolicznych wsiach celem narabowania żywności. Ale na czwarty dzień, trzydziestego miesiąca Hyperberetajos725, sprawił szyk i wprowadził wojsko do miasta. Powstańcy wprawdzie strzegli ludu, ale ten, wystraszony sprawnym szykiem Rzymian, opuścił przedmieścia, cofając się do miasta i świątyni. Cestiusz, wkraczając, podpalił Betezę, Nowe Miasto, Rynek Drzewny726, następnie ruszył na Górne Miasto i rozłożył się obozem przed pałacem królewskim. Gdyby chciał był zaraz szturmować mury, byłby miasto zajął natychmiast i wojnie koniec położył, ale stratopedarcha727 Tyranniusz Priskus i większość hipparchów, przekupionych przez Florusa, odwiedli go od tego. I to też było powodem, że wojna następnie tak bardzo się przeciągnęła i tak bezmierne na Żydów sprowadziła nieszczęścia.