I złożył nietknięte esiki i kwiatki.

Ignaś

Ignaś dostał od ojca w darze, karty stare;

Nie wie, jak tę wspaniałą ocenić ofiarę.

Szczęśliwy, stawia pałac, i zniecierpliwiony,

W jednemby oka mgnieniu chciał mieć gmach wzniesiony.

Stanęła już budowa. Rozkosz go przenika,

Wtem ktoś, przez nieostrożność dotknął się stolika,

To wstrząśnienie, choć lekkie, cały gmach wywraca,

Runął — a z nim mozolna Ignasiowa praca.