Nie wie już, gdzie je podziać, jeszcze nie bogaty

Napchał w łataną kieszeń, ta mu się rozdziera,

Mniema, że wszystko stracił i z żalu umiera.

Widać było nędzarzy, co nie znali złota,

Zdumiewała ich postać, zdziwiała prostota;

Niejeden nie mógł pojąć jak zapamiętali

W bezprzykładnym zapale te cacka zbierali.

Widać było i takich, co z pracy rąk żyli,

Nie śmieli tknąć tych skarbów, iż nie zarobili;

Ale co jeszcze bardziej uwagę zwracało,