A roboty ani śladu.

Tak dzień za dniem marnie ginie,

A czas jak płynie, tak płynie.

Widzi matka, że na nic wszelkie napomnienia,

Więc dla pana Ludwika także się odmienia.

Już to nie ta postać miła,

Co niegdyś trudy słodziła.

Z groźną postawą, łącząc głos surowy,

Temi przemawia słowy:

Kto nadużył dobroci, zasłużył na karę;