Ku swoim żonóm130, co biedne płakały,

Ku dziecióm, które na nich zawołały,

Ku bracióm tęsknie patrzącym za niemi;

I koń się zrywał na pasze zielone

W stepy i lasy do rżącego stada;

Psy wyły smutnie za braćmi ogary,

Brzęcząc łańcuchem, co je w ogniu więził;

I sokoł próżno skrzydły wzniesionemi

W chmury chciał lecieć z ptaki krążącemi.

Wszystko płonęło, aż Romoisa ciało