Poszła do Kowna, gdzie ją nad ołtarze

Próżno pieśniami stęskniony lud wzywał.

Nijoła dziécię ukryła do nocy;

Zeszła na ziemie, gdy Poklus usypiał,

Niosąc je z sobą, nie wiedząc, co począć,

Tuląc płacz dziecka uściskiem trwożliwym.

Szła pustym światem, bez myśli przed siebie.

Smutna noc w czarnéj ponad nią osłonie,

I chmury płyną od północy ciężkie,

I wiatr wierzchołki drzew zgina do ziemi.